Pracownicy farm wiatrowych naprawiają turbiny setki metrów nad ziemią

0
2
Pracownicy farm wiatrowych naprawiają turbiny setki metrów nad ziemią

Praca na farmach wiatrowych kojarzy się głównie z ogromnymi wiatrakami, które powoli kręcą się na polach lub morzu. Mało kto jednak zastanawia się, jak wygląda rzeczywistość ludzi, którzy muszą wejść na samą górę, kiedy coś się zepsuje. Zamiast biurowego widoku z okna, ci specjaliści mają przed sobą przestrzeń i chmury, a ich miejsce pracy często znajduje się ponad sto metrów nad ziemią.

Wchodzenie na szczyt wieży to dopiero początek całego dnia. Współczesne turbiny potrafią mieć gondole umieszczone na wysokościach rzędu 100 do 150 metrów, co w przeliczeniu daje wysokość trzydziestopiętrowego budynku. Choć w wielu nowoczesnych maszynach można wjechać niewielką windą serwisową, to w starszych lub węższychach modelach trzeba pokonać tę trasę po zwykłej drabinie, mając na sobie kilkanaście kilogramów sprzętu i ciężki pas bezpieczeństwa.

Zadania techników przypominają pracę chirurgów, tylko w ekstremalnych warunkach. Muszą diagnozować i naprawiać skomplikowane układy hydrauliczne, elektryczne oraz wielkie przekładnie mechaniczne. Czasami trzeba wymienić ogromny element wewnątrz ciasnej gondoli albo wyjść na zewnątrz, by pracować bezpośrednio przy obracających się lub zablokowanych łopatach wirnika. Do tego dochodzi pogoda, bo wiatr na górze wieje znacznie mocniej, a zimą temperatury potrafią dać w kość.

Nic dziwnego, że rynek pracy w tej branży stawia bardzo wysokie wymagania co do odporności psychicznej i fizycznej. Według danych amerykańskiego Bureau of Labor Statistics zawód technika turbin wiatrowych należy do najszybciej rosnących na świecie, a prognozy wskazują na kilkudziesięcioprocentowy wzrost zatrudnienia w najbliższych latach. Nic w tym dziwnego, skoro transformacja energetyczna sprawia, że wiatraków przybywa lawinowo. Krajowe i zagraniczne firmy nieustannie szukają rąk do pracy, zwłaszcza że w tym zawodzie rotacja bywa spora ze względu na specyficzny tryb życia.

Zarobki idą w parze z ryzykiem i trudnymi warunkami. W Polsce mediana zarobków na lądzie wynosi zazwyczaj około 8300 zł brutto, jednak na projektach zagranicznych czy przy morskich farmach wiatrowych (offshore) stawki rosną wielokrotnie. Praca w systemie rotacyjnym, na przykład trzy tygodnie na froncie i tydzień wolnego, pozwala dobrze zarobić, ale wymaga też akceptacji częstej rozłąki z bliskimi. Dla wielu osób, na przykład byłych górników szukających nowej ścieżki zawodowej, jest to jednak szansa na całkowitą zmianę standardu życia przy zachowaniu technicznego zacięcia.

Bezpieczeństwo to absolutny fundament, na którym opiera się cała ta branża. Każdy pracownik musi przejść rygorystyczne szkolenia, takie jak międzynarodowe certyfikaty GWO, które uczą ratownictwa wysokościowego i udzielania pierwszej pomocy w trudno dostępnych miejscach. Statystyki pokazują, że margines błędu na takiej wysokości po prostu nie istnieje, dlatego procedury sprawdza się po kilka razy, zanim ktokolwiek wypnie się z liny asekuracyjnej.

Zostaw odpowiedź