Jak Maersk zarabia na przewożeniu rzeczy z jednego końca świata na drugi

0
3
Jak Maersk zarabia na przewożeniu rzeczy z jednego końca świata na drugi

Gdy zamawiasz coś przez internet, rzadko zastanawiasz się, jak ten produkt pokonał tysiące kilometrów. Za tym, że buty z Azji czy elektronika z Chin trafiają do lokalnego sklepu, stoi potężna machina logistyczna. Jednym z jej głównych graczy jest duński gigant A.P. Moller-Maersk, którego wielkie kontenerowce kojarzy chyba każdy.

Przez lata firma była kojarzona głównie z pływaniem po morzach i oceanach. Biznes polegał na tym, że wielki statek zabierał tysiące metalowych pudełek z jednego portu i płynął z nimi na drugi koniec świata. W świecie nowoczesnej gospodarki samo przewożenie towarów z punktu A do punktu B to jednak za mało, by utrzymać pozycję lidera. Przychody grupy w całym 2025 roku zamknęły się na poziomie 54 miliardów dolarów, co pokazuje skalę tej działalności.

Ocean shipping – serce biznesu czy zmienne źródło zysków?

Tradycyjny transport morski, czyli segment Ocean, wciąż stanowi fundament potęgi Maerska. Firma zarabia na nim pobierając opłaty za każdy przewieziony kontener, a stawki zależą od popytu na rynku oraz aktualnych cen paliwa bunkrowego. Wolumeny potrafią rosnąć całkiem sprawnie, jak chociażby wzrost o 4,9 procent zanotowany w 2025 roku.

Rynek morski bywa jednak kapryśny i podatny na wahania. Kiedy stawek za fracht zaczynają pilnować rynkowe nadwyżki mocy przewozowych, marże w segmencie oceanicznym potrafią mocno stopnieć. Dlatego gigant z Kopenhagi musiał poszukać innych sposobów na zarabianie pieniędzy, aby nie polegać wyłącznie na tym, co dzieje się na falach oceanów.

Od statku do magazynu – kompleksowa logistyka

Największa zmiana w zarabianiu pieniędzy przez Maersk polega na przejściu z czystej żeglugi na tak zwaną logistykę zintegrowaną. Firma nie chce być już tylko przewoźnikiem morskim, który zostawia kontener w porcie. Zamiast tego oferuje klientom obsługę całego łańcucha dostaw od fabryki aż pod drzwi docelowego magazynu.

W praktyce oznacza to dodatkowe źródła dochodów z magazynowania, obsługi celnej, transportu lotniczego oraz spedycji lądowej. Segment Logistics & Services systematycznie poprawia swoją rentowność, notując chociażby serię kwartałów ze wzrostem marż operacyjnych. Klienci płacą więcej za święty spokój, gdy jeden operator organizuje dla nich całą skomplikowaną podróż towaru.

Terminale kontenerowe – pewny zysk na lądzie

Kolejnym kluczowym elementem finansowej układanki są terminale portowe. Maersk zarabia na ich prowadzeniu, pobierając opłaty za przeładunek kontenerów ze statków na ciężarówki lub pociągi, a także za samo składowanie towarów na terenie portu. Te placówki działają jak bramy do krajowych rynków.

Co ciekawe, biznes terminalowy okazał się niezwykle stabilną i zyskowną kotwicą finansową dla całej grupy. Przychody z tego segmentu potrafią rosnąć nawet o kilkanaście procent rocznie, przynosząc rekordowe wyniki operacyjne. Kiedy stawki na morzu spadają, porty i infrastruktura lądowa potrafią skutecznie zrównoważyć budżet firmy.

Podsumowanie – na czym polega finansowy sukces?

Maersk zarabia na przewożeniu rzeczy dzięki połączeniu trzech filarów: żeglugi oceanicznej, usług logistycznych oraz zarządzania terminalami. Dywersyfikacja biznesu sprawia, że chwilowe problemy w jednej dziedzinie są rekompensowane przez zyski w innej. Dzięki temu duńska marka od dekad skutecznie napędza globalny handel.

Zostaw odpowiedź