Awokado drożeje przez problemy na plantacjach w Meksyku

0
2
Awokado drożeje przez problemy na plantacjach w Meksyku

Zielone, kremowe i wszechobecne w modnych knajpkeach oraz na Instagramie. Awokado na stałe wrosło w nasze codzienne menu, a tosty z jego dodatkiem przestały być czymś wyjątkowym. Mało kto jednak zastanawia się nad tym, co dzieje się na drugą stronę oceanu, gdy płacimy za nie w sklepie coraz wyższą cenę. Okazuje się, że ulubiony owoc milenialsów drożeje na potęgę, a za tym trendem stoją poważne kłopoty w sercu światowej produkcji.

Zielone złoto i jego problemy

Meksyk odpowiada za blisko 30 procent globalnych zbiorów awokado, a sam stan Michoacán bywa nazywany światową stolicą tego owocu. Biznes ten generuje miliardowe zyski, przez co przylgnęła do niego nazwa zielonego złota. Taka skala produkcji sprawia jednak, że lokalny ekosystem zaczyna pękać w szwach. Ogromny popyt na rynkach międzynarodowych wywołał presję, której skutki odczuwają zarówno zwykli rolnicy, jak i końcowi klienci w sklepach.

Głównym problemem staje się woda, a raczej jej drastyczny brak w regionach upraw. Drzewa awokado potrzebują jej mnóstwo do wzrostu, co prowadzi do potężnego stresu wodnego w meksykańskich gminach. Dochodzi do tego presja związana ze zmianami klimatycznymi oraz suszami, które sprawiają, że zbiory bywają znacznie mniejsze niż dawniej. Mniej owoców na rynku przy niezmiennie dużym popytzie oznacza jedno, czyli windowanie cen w górę.

Ciągła walka o wodę i ziemię

Sytuację na plantacjach dodatkowo komplikują bezwzględne czynniki społeczne i kryminalne. Przemysł ten stał się łakomym kąskiem dla zorganizowanej przestępczości. Kartele narkotykowe w Meksyku chętnie kontrolują lukratywne gałęzie rolnictwa, wymuszając haracze od plantatorów i szantażując mniejszych graczy. Tego typu koszty operacyjne, strach oraz ryzyko prowadzenia biznesu w takich warunkach siłą rzeczy muszą odbić się na ostatecznej cenie owocu trafiającego na eksport.

Co więcej, nielegalne wylesianie pod nowe uprawy niszczy naturalne środowisko. Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka i przyrody regularnie alarmują o wypalaniu lasów sosnowych pod nowe sady. Władze co jakiś czas wprowadzają środki zapobiegawcze czy wstrzymują inspekcje z powodów bezpieczeństwa, co natychmiast odbija się na płynności dostaw i wywołuje skoki cenowe na giełdach.

Jak to wpływa na nasze portfele?

Kiedy w meksykańskim stanie Michoacán dochodzi do napięć, strajków, zatrzymań związanych z wymuszeniami czy przerw w eksportach, odczuwamy to również w europejskich marketach. Łańcuch dostaw jest na tyle powiązany, że każdy wstrząs na tamtejszym rynku natychmiast winduje stawki za transport i zaopatrzenie. Awokado przestaje być tanią przekąską, a staje się towarem luksusowym.

Warto pamiętać, że kupując ten produkt, płacimy nie tylko za sam transport przez pół świata, ale też za ukryte koszty kryzysu ekologicznego i społecznego. Następnym razem, gdy spojrzysz na cenę awokado w warzywniaku, wiedz, że za tym pojedynczym owocem kryje się skomplikowana i często bardzo mroczna rzeczywistość meksykańskich plantacji.

Zostaw odpowiedź