Skąd Dubaj bierze wodę pitną

0
2
Skąd Dubaj bierze wodę pitną

Gdy myślisz o Dubaju, pewnie w pierwszej kolejności widzisz wielkie wieżowce, luksusowe auta i sztuczne wyspy w kształcie palm. Mało kto zastanawia się nad tym, co leci tam z kranu, kiedy odkręca się go w pięciogwiazdkowym hotelu albo zwykłym mieszkaniu. W końcu to miasto wyrosło na środku surowej pustyni, gdzie deszcz pada od wielkiego dzwonu, a o naturalnych jeziorach czy rzekach można pomarzyć. A jednak w kranach jest woda i to w całkiem sporych ilościach. Skąd się tam bierze?

Zatoka Perska zamiast rzek i jezior

Odpowiedź na to pytanie jest prosta, choć technicznie dość skomplikowana – niemal cała woda pitna w Dubaju pochodzi z morza. Dokładniej rzecz biorąc, z Zatoki Perskiej. Ponad 99% wody, którą zużywają mieszkańcy i turyści, najpierw słono smakuje, a dopiero później trafia do domów. Miasto leży nad samą wodą, ale oceaniczna solanka nie nadaje się ani do picia, ani do podlewania trawników. Zanim nadstawisz szklankę, trzeba z niej usunąć niemal każdą drobinę soli.

Za całą tę operację odpowiada potężna instytucja o nazwie DEWA, czyli Dubai Electricity and Water Authority. To oni dbają o to, żeby w kranach niczego nie zabrakło, niezależnie od tego, czy akurat trwa upalne lato, czy do miasta zjechały miliony turystów. Statystyki robią wrażenie – tylko w trzecim kwartale 2024 roku DEWA wyprodukowała ponad 40 miliardów imperialnych galonów odsolonej wody. To pokazuje, z jak gigantyczną machiną mamy do czynienia na co dzień.

Jak działa wielkie odsalanie?

Przez lata proces ten polegał głównie na gotowaniu wody. Stare technologie opierały się na odsalaniu termicznym – woda była podgrzewana, zamieniana w parę, a potem skraplana już jako czysta, pozbawiona soli ciecz. To jednak pożerało olbrzymie ilości energii. W regionie, gdzie prąd produkuje się głównie z gazu, oznaczało to spore obciążenie dla środowiska. Dlatego od jakiegoś czasu stawia się na coś zupełnie innego.

Nowoczesne zakłady, takie jak gigantyczny kompleks Hassyan, korzystają przede wszystkim z odwróconej osmozy. Mówiąc najprościej, woda morska jest przepychana pod ogromnym ciśnieniem przez specjalne membrany. Mają one tak maleńkie pory, że przepuszczają cząsteczki wody, ale zatrzymują sól i zanieczyszczenia. Ta metoda jest znacznie bardziej oszczędna pod względem zużycia prądu, co przy rosnących rachunkach i walce o klimat ma kolosalne znaczenie.

Plany na przyszłość i koszty płynące z morza

Apetyt Dubaju na wodę rośnie w oczach. Miasto błyskawicznie się rozrasta, powstają nowe osiedla, hotele i wielkie atrakcje, które trzeba przecież zasilić. Szacuje się, że szczytowe zapotrzebowanie przekracza już 450 milionów imperialnych galonów dziennie. Władze emiratu patrzą w przyszłość bardzo ambitnie i planują, że do 2030 roku moce produkcyjne wzrosną jeszcze bardziej, sięgając 735 milionów galonów dziennie. Co ciekawe, dzięki nowoczesnym technologiom i współpracy z międzynarodowymi partnerami, koszt uzyskania metra sześciennego takiej wody spada, co czyni cały system bardziej stabilnym finansowo.

Choć wizja picia wody z morza może na początku brzmieć trochę osobliwie, dla mieszkańców Dubaju to po prostu codzienność. Woda z kranu jest regularnie badana i spełnia wysokie normy czystości, choć wielu turystów i tak sięga po bottled water. Faktem pozostaje jednak to, że bez zaawansowanej inżynierii i miliardowych inwestycji w odsalanie, jedno z najsłynniejszych miast świata po prostu nie mogłoby istnieć w tym miejscu ani jednego dnia.

Zostaw odpowiedź