Second hand przestał być tylko sposobem na oszczędzanie

0
2
Second hand przestał być tylko sposobem na oszczędzanie

Kiedyś zapach nafty, kosze pełne ubrań wysypywane na środek sali i paniczne poszukiwania czegokolwiek, co nie rozpadnie się po pierwszym praniu. Lumpeks kojarzył się głównie z koniecznością ratowania domowego budżetu w trudniejszych miesiącach. Dziś te klisze nadają się co najwyżej do archiwum.

Z twardych danych rynkowych wynika coś zupełnie innego. Wartość polskiego rynku second hand osiągnęła poziom 12,3 miliarda złotych, notując roczną dynamikę wzrostu na poziomie przekraczającym 26 procent. Odzież z drugiego obiegu przestała być marginesem i stanowi już niemal 15 procent całego krajowego handlu detalicznego odzieżą. Co więcej, globalne analizy pokazują, że ten segment rośnie ponad dwukrotnie szybciej niż tradycyjny rynek modowy.

Zmiana frontu. Od przymusu do świadomego wyboru

Spoglądając na statystyki, łatwo zauważyć, że za ten zwrot odpowiada coś więcej niż tylko portfel. Zgodnie z badaniami konsumenckimi aż 70 procent Polaków kupuje używane ubrania, a motywacje dawno wykroczyły poza czystą oszczędność. Dla młodszego pokolenia wejście na aplikacje takie jak Vinted, OLX czy Allegro Lokalnie to codzienny nawyk zakupowy, który nie ma nic wspólnego z brakiem środków.

W grę wchodzi unikalność i styl. W erze masowej produkcji sieciówek, gdzie na ulicach nietrudno spotkać trzy osoby ubrane w dokładnie to samo palto z nowej kolekcji, lumpeksy i platformy cyrkularne stały się kopalnią perełek vintage. Szukanie perełek przypomina polowanie, a satysfakcja ze zdobycia unikalnego ciucha z dobrego materiału – kaszmiru czy wełny w cenie poliestrowego t-shirtu – daje zupełnie inny rodzaj dopaminy niż wizyta w galerii handlowej.

Ekologia przestała być pustym sloganem

Nie da się opowiadać o fenomenie second handów bez spojrzenia na liczby dotyczące samej planety. Przemysł odzieżowy odpowiada za około 10 procent globalnych emisji gazów cieplarnianych, prześcigniając w tym aspekcie międzynarodowy transport lotniczy i morski. Kupowanie nowych ubrań generuje ogromny ślad wodny i węglowy.

Świadomość tego mechanizmu sprawiła, że obieg zamknięty, czyli tak zwana moda cyrkularna, stał się potężną siłą napędową. Polacy chętnie biorą w tym udział nie tylko jako kupujący, ale też jako naprawiający i przetwarzający. Z danych wynika, że około 60 procent mieszkańców naszego kraju deklaruje naprawianie posiadanych rzeczy, co stawia nas w czołówce globalnych trendów proekologicznych.

Nowe oblicze biznesu

Giganci handlu zauważyli ten zwrot bardzo szybko. Platformy internetowe prześcigają się w ułatwianiu transakcji, a tradycyjne marki modowe zaczynają wprowadzać własne sekcje pre-owned, żeby nie tracić klientów odpływających w stronę gospodarki cyrkularnej. Nawet branże meblarskie czy dziecięce wdrażają rozwiązania oparte na odkupywaniu i odsprzedawaniu używanych produktów.

Second hand przestał być łatką biedy, a stał się symbolem rozsądku, dobrego smaku i nowoczesnego podejścia do zasobów. Wygląda na to, że ten kierunek zostanie z nami na długo, trwale zmieniając nawyki zakupowe kolejnych pokoleń.

Zostaw odpowiedź