Trolejbusy wracają do europejskich miast. Elektryfikacja transportu sięga po stare rozwiązania

0
1
Trolejbusy wracają do europejskich miast. Elektryfikacja transportu sięga po stare rozwiązania

Kiedy mowa o nowoczesnym transporcie miejskim, większość z nas od razu myśli o błyszczących elektrobusach albo nowoczesnych tramwajach. Tymczasem w wielu europejskich miastach do głosu dochodzi technologia, którą niektórzy dawno spisali na straty. Mowa o trolejbusach, które przechodzą dziś całkowitą metamorfozę i wracają na ulice w wielkim stylu.

Stara technologia w nowym wydaniu

Przez całe dziesięciolecia trolejbusy kojarzyły się z nieco przestarzałym elementem krajobrazu miejskiego. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku wiele samorządów masowo demontowało sieci trakcyjne, stawiając na elastyczne i tanie w zakupie autobusy napędzane olejem napędowym. Dziś jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a miasta szukają oszczędnych i sprawdzonych sposobów na szybką dekarbonizację.

Nowoczesne pojazdy tego typu to już zupełnie inna bajka niż dawne maszyny znane z ubiegłego stulecia. Dzięki technologii ładowania w ruchu, znanej jako IMC (In-Motion-Charging), trolejbusy pobierają prąd z tradycyjnych drutów podczas normalnej jazdy, a jednocześnie ładują wbudowane baterie. Gdy sieć się kończy, pojazd po prostu jedzie dalej na prądzie zgromadzonym w akumulatorach.

Dlaczego europejskie miasta stawiają na trolejbusy?

Przejście na pełną elektromobilność za pomocą klasycznych autobusów bateryjnych wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Zwykłe elektrobusom trzeba zapewnić potężne stacje ładowania albo długie postoju w zajezdniach na uzupełnienie energii. Trolejbusy rozwiązują ten problem w genialnie prosty sposób, bo akumulatory mogą być znacznie mniejsze i lżejsze.

Mniejsze baterie to mniejsza waga pojazdu, mniejsze zużycie energii i mniejsze obciążenie dla środowiska przy produkcji samego sprzętu. Do tego dochodzi odzyskiwanie energii podczas hamowania, co sprawia, że cały system działa niezwykle wydajnie. Nic dziwnego, że państwa takie jak Szwajcaria, Włochy, Francja, Czechy czy Polska coraz chętniej rozbudowują swoje dotychczasowe sieci lub wręcz decydują się na powrót do tego rozwiązania.

Przykłady idą z góry: Praga i Gdynia pokazują kierunek

Świetnym dowodem na ten trend jest Praga, która przez lata całkowicie zrezygnowała z trolejbusów, zastępując je dieslami. Kilka lat temu stolica Czech zaczęła jednak testować hybrydowe trasy i dziś systematycznie wraca do tego środka transportu. Na lotnisko kursują tam nawet gigantyczne, dwuprzegubowe trolejbusy o długości blisko 25 metrów, które radzą sobie bez problemu na wymagających, stromych odcinkach.

Z kolei w Polsce doskonałym przykładem jest Gdynia, która nigdy nie zlikwidowała swojej sieci i stale ją rozwija, inspirując przy tym inne europejskie ośrodki w ramach międzynarodowych projektów badawczych. Miasto pokazuje, jak połączyć wieloletnią tradycję z najnowocześniejszymi rozwiązaniami z zakresu zrównoważonej mobilności.

Elektryfikacja bez ślepych uliczek

Gdy popatrzymy na statystyki, trolejbusy funkcjonują dzisiaj w około trzystu miastach na całym świecie. Choć to rynek niszowy w porównaniu do zwykłych autobusów, zyskuje na znaczeniu wszędzie tam, gdzie liczy się niezawodność i rozsądne gospodarowanie budżetem. Inwestycja w infrastrukturę drutową bywa trwała, ale w ogólnym rozrachunku life-cycle cost, czyli koszty w całym cyklu życia pojazdu, wypadają niezwykle korzystnie.

Czasami najmądrzejsze, co możemy zrobić w obliczu nowych wyzwań technologicznych, to spojrzeć wstecz z odrobiną dystansu. Stare dobre rozwiązania, doprawione szczyptą współczesnej elektroniki i sprytnymi bateriami, okazują się najlepszą receptą na czyste i ciche miasto przyszłości.

Zostaw odpowiedź