Dlaczego McDonald’s wygląda inaczej w każdym kraju

0
2
Dlaczego McDonald's wygląda inaczej w każdym kraju

Gdy trafiasz do lokalu z żółtymi łukami w innym zakątku świata, łatwo poczuć małe zaskoczenie. Choć globalna sieć operuje obecnie na ponad 41 800 rynkach w skali globalnej, jej placówki potrafią drastycznie różnić się od tego, do czego przywykliśmy. Zamiast klasycznego zestawu z frytkami i Colą, na tacach lądują zupełnie inne smaki i architektoniczne niespodzianki.

Lokalne menu, czyli burgery skrojone pod kulturowe przyzwyczajenia

Największą różnicą, którą zauważysz już po wejściu do środka, jest oczywiście jedzenie. Choć baza w postaci wołowiny i frytek pozostaje niezmienna, sieć musiała nauczyć się szanować religijne i kulturowe odrębności. W Indiach ze względów oczywistych nie znajdziesz klasycznego Big Maca z wołowiną, a królują tam pozycje wegetariańskie oraz kurczak w ostrych sosach. Z kolei w Japonii w stałej ofercie pojawiają się kanapki z krewetkami czy burgery rybne.

Takie dopasowanie to czysty pragmatyzm biznesowy oparty na potężnych dawkach badań rynkowych. Korporacja szybko zrozumiała, że bez ustępstw wobec lokalnych podniebień przegrałaby z rodzimymi barami. Dlatego w Holandii zjesz chrupiącą przekąskę McKroket, a w Kanadzie lokalnym hitem stała się poutine, czyli frytki z sosem pieczeniowym i twarogiem.

Architektura i wystrój wnętrz dopasowane do okolicy

Wygląd samych budynków to kolejna kwestia, która potrafi zdziwić podróżnika. W wielu miastach tradycyjne, krzykliwe czerwone pudełka z żółtym logo ustępują miejsca projektom wtapiającym się w otoczenie. Restrykcyjne przepisy miejskie lub ochrona zabytków sprawiają, że restauracje muszą wyglądać elegancko i nienachalnie.

Śietnym przykładem są lokacje w zabytkowych, europejskich kamienicach albo w klimatycznych budynkach stylizowanych na tradycyjne domy w Azji. Zamiast plastikowej, jaskrawej przestrzeni dostajesz wnętrza pełne drewna, stonowanych barw, a czasem nawet zielonych ścian z roślin. Wszystko po to, aby nie drażnić lokalnej społeczności i wpisać się w architektoniczny pejzaż miasta.

Zmiana kolorów z czerwieni na zieleń

Mało kto wie, że w niektórych państwach, na czele z Australią czy wybranymi rynkami europejskimi, kultowe żółte logo na czerwonym tle zamieniono na… ciemną zieleń. Ta zmiana nie jest dziełem przypadku ani kaprysem designerów. Zielony kolor ma za zadanie komunikować ekologię, naturalność oraz zdrowy styl życia.

Wizerunek tradycyjnego fast foodu pełnego tłuszczu powoli przestaje działać na młodsze pokolenia klientów. Zielone szyldy pomagają ocieplić wizerunek marki i pokazują, że sieć stawia na zrównoważony rozwój oraz lokalnie pozyskiwane składniki. Dzięki temu restauracje stają się miejscem bardziej przyjaznym do dłuższego siedzenia, a nie tylko szybkiego pochłonięcia bułki w biegu.

Dopasowanie do portfela i lokalnej gospodarki

Inaczej wygląda też kwestia samej obsługi i technologii wewnątrz lokali. Kraje rozwinięte stawiają na pełną automatyzację, wielkie cyfrowe kioski do zamawiania oraz aplikacje mobilne. Z kolei na rynkach rozwijających się kluczowa jest elastyczność cenowa oraz dostosowanie oferty do siły nabywczej lokalnych konsumentów.

Ceny potrafią drastycznie różnić się w zależności od regionu, co doskonale pokazuje słynny wskaźnik Big Maca tworzony przez magazyn Economist. Polityka cenowa musi uwzględniać lokalne podatki, koszty nieruchomości oraz średnie zarobki obywateli. Bez tego utrzymanie popularności w tak wielu różnych krajach po prostu nie byłoby możliwe.

Zostaw odpowiedź