Karta pamięci może dziś pomieścić tysiące zdjęć. Pierwsze cyfrowe aparaty miały zupełnie inne ograniczenia

0
2
Karta pamięci może dziś pomieścić tysiące zdjęć. Pierwsze cyfrowe aparaty miały zupełnie inne ograniczenia

Wrzucasz dzisiaj do kieszeni smartfon albo małą kartę wielkości paznokcia do aparatu i możesz zapisać na niej tysiące zdjęć w wysokiej rozdzielczości. Czasami nawet nie zastanawiamy się nad tym, jak ogromna przepaść dzieli współczesny sprzęt od tego, co działo się zaledwie trzydzieści lat temu. Kiedy technologia cyfrowa dopiero raczkowała, każdy wolny megabajt na wagę złota, a cykanie fotek bez opamiętania w ogóle nie wchodziło w grę.

Jak to drzewiej bywało, czyli gigantyczny problem z kilkoma megabajtami

Gdy na rynku pojawiały się pierwsze przenośne aparaty cyfrowe, jak chociażby Fujifilm DS-1P z 1988 roku, ich właściciele musieli polegać na kartach o pojemności zaledwie 2 MB. Taka przestrzeń pozwalała na zapisanie najwyżej kilku lub kilkunastu ujęć. Z kolei kultowy model Casio QV-10 z 1995 roku, który jako jeden z pierwszych przyniósł rewolucję w postaci ekranu LCD z tyłu obudowy, mieścił w pamięci maksymalnie 96 zdjęć.

Dzisiejsze standardy dosłownie zjadają tamte parametry na śniadanie. Współczesne karty pamięci mieszczące terabajty danych pozwalają na bezstresowe pstrykanie tysięcy kadrów w formacie RAW, a o braku miejsca na karcie zapomnieliśmy już dawno temu. Kiedyś trzeba było ostrożnie kalkulować każde naciśnięcie migawki, zupełnie jakbyśmy wciąż kręcili tradycyjną, drogą rolkę filmu z ograniczoną liczbą klatek.

Koniec z liczeniem kadrów i drżeniem o każdy megabajt

Rozwój miniaturyzacji sprawił, że pamięć flash poszła do przodu w tempie, którego nikt nie potrafił przewidzieć. Standardy takie jak karty SD zaprezentowane na przełomie wieków miały skromne 8 MB, co wystarczało na zaledwie kilka plików muzycznych lub garść zdjęć niskiej jakości. Dziś nośniki te osiągają pojemności idące w setki gigabajtów, a nawet całe terabajty, zachowując przy tym ten sam miniaturowy rozmiar.

To totalnie zmieniło nasze podejście do fotografowania. Nie robimy już jednego, wymuszonego ujęcia na wycieczce, lecz trzaskamy całą serię, żeby potem wybrać to najlepsze. Sprzęt przestał nas ograniczać pod kątem czystego miejsca do zapisu, przez co fotografia stała się o wiele bardziej spontaniczna i dostępna dla każdego.

Zostaw odpowiedź