Microsoft Zune miał konkurować z iPodem. Dziś ma status technologicznego reliktu

Pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy noszenie w kieszeni małego pudełka z muzyką było szczytem technologicznego lansu? W listopadie 2006 roku Microsoft postanowił wejść na rynek z czymś, co miało zmiażdżyć kultowego iPoda od Apple . Tak narodził się Zune , urządzenie, które dzisiaj budzi głównie uśmiech politowania albo nostalgię u geeków. Zamiast rynkowego hitu dostaliśmy jednak lekcję o tym, że sama potężna marka i gigantyczny budżet to za mało, by wygrać z kimś, kto zajął to miejsce jako pierwszy.
Ambitny plan z Redmond
Microsoft rzucił do walki potężne zasoby finansowe, żeby przekonać użytkowników, że ich odtwarzacz jest po prostu lepszy. W sklepach pojawił się model z trzydziestocalowym dyskiem, a potem kolejne wersje, w tym niezwykle udany stylistycznie Zune HD . Urządzenie miało ładny ekran, wbudowane radio FM oraz funkcje społecznościowe , o których Apple wtedy nawet nie myślało. Chodziło chociażby o bezprzewodowe przesyłanie utworów znajomym za pomocą Wi-Fi .
Co więcej, gigant z Redmond zaoferował usługę Zune Pass, która przypominała dzisiejsze serwisu streamingowe na długo przed tym, zanim Spotify stało się standardem . Płacisz abonament i pobierasz tyle muzyki, ile dusza zapragnie . Brzmi znajomo? No jasne, bo pod wieloma względami ten sprzęt wyprzedził swoją epokę o kilka długości.
Dlaczego więc nikt tego nie chciał?
Mimo ciekawych funkcji sprzedaż szła po prostu opornie . W pierwszych miesiącach po premierze Microsoft rozprowadził zaledwie około 1,2 miliona sztuk tego odtwarzacza . Dla porównania, Apple miało już wtedy na koncie dziesiątki milionów sprzedanych iPodów i całkowicie kontrolowało wyobraźni masowego odbiorcy .
Problem polegał na tym, że Zune spóźnił się na imprezę. Pojawił się na rynku pięć lat po debiucie pierwszego iPoda, kiedy klienci zdążyli już polubić iTunes i zapełnić swoje biblioteki cyfrowe u konkurencji . Dodatkowo pierwsze egzemplarze wyróżniały się dość specyficznym, brunatnym kolorem, który szybko stał się obiektem internetowych żartów . Kiedy sprzęt nie wnosi rewolucji, a jedynie goni lidera, kupujący wolą wybrać sprawdzonego klasyka.
Gki wędrują do lamusa
Główny cios dla Zune nie nadszedł jednak ze strony Apple, ale od zupełnie innego urządzenia. Na rynku zaczęły masowo pojawiać się nowoczesne smartfony z dotykowymi ekranami i dostępem do internetu. Nagle noszenie osobnego odtwarzacza muzyki przestało mieć jakikolwiek głębszy sens, bo telefon potrafił robić to samo, a przy okazji pozwalał dzwonić i przeglądać sieć.
Microsoft podjął jeszcze próbę ratunku, wypuszczając ciekawe odtwarzacze dotykowe, ale w 2011 roku oficjalnie ogłoszono koniec produkcji sprzętu z serii Zune . Cztery lata później wyłączono także usługi sieciowe, ostatecznie zamykając ten rozdział historii technologii .
Dzisiejszy status kolekcjonerskiego skarbu
Dziś Zune ma status prawdziwego technologicznego reliktu . Co ciekawe, z upływem lat zyskał grono wiernych fanów i stał się obiektem pożądania kolekcjonerów retro sprzętu . Ludzie chętnie odkupują go na aukcjach internetowych, traktując jako sympatyczną pamiątkę po czasach, gdy cyfrowa rozrywka dopiero szukała swojej drogi.
Czasami historia zatacza też zaskakujące koła w popkulturze. Zune powrócił do szerszej świadomości za sprawą filmów o Strażnikach Galaktyki, gdzie główny bohater dumnie korzystał właśnie z tego odtwarzacza . Microsoft wykorzystał nawet tę okazję, organizując sentymentalne konkursy i rozdając odnalezione w magazynach egzemplarze . Urządzenie, które miało być pogromcą iPoda, ostatecznie przeszło do historii jako sympatyczna porażka z ciekawymi pomysłami, które w tamtym okresie po prostu minęły się z czasem.










