Skąd Las Vegas bierze wodę na pustyni

0
2
Skąd Las Vegas bierze wodę na pustyni

Las Vegas kojarzy się z wielkimi fontannami, zielonymi trawnikami na środku pustyni i tysiącami neonów. Kiedy patrzy się na to rozświetlone miasto w stanie Nevada, łatwo zadać sobie pytanie, jakim cudem na tak suchym terenie w ogóle leci woda z kranu. Sprawa wcale nie opiera się na magii, lecz na sprytnej inżynierii i rzece, która zasila cały region.

Skąd dokładnie płynie woda do Las Vegas?

Główne źródło płynie kilkadziesiąt kilometrów dalej, a jest nim potężne jezioro Mead. To największy sztuczny zbiornik wodny w Stanach Zjednoczonych, który powstał dzięki spiętrzeniu wód Kolorado przez słynną tamę Hoovera. Około 90 procent wody, z której korzystają mieszkańcy oraz miliony turystów, pochodzi właśnie stamtąd.

Reszta zapotrzebowania, czyli mniej więcej 10 procent, pokrywana jest z lokalnych zasobów podziemnych. Miejskie wodociągi pompują wodę z głębokich studni na terenie doliny, głównie po to, żeby radzić sobie z największym poborem w trakcie upalnego lata. Nie zmienia to faktu, że to dorzecze rzeki Kolorado trzyma całe miasto przy życiu.

Inżynieryjne cuda na dnie jeziora

Poziom wody w jeziorze Mead od lat mocno spada z powodu długotrwałych susz. Aby miasto nie zostało odcięte od dostaw, inżynierowie musieli wykonać niezwykle odważne ruchy. Powstała tak zwana Trzecia Słomka, czyli głęboki tunel wydrążony pod dnem jeziora oraz nowoczesna stacja pomp.

Dzięki temu systemowi Las Vegas potrafi zaciągnąć wodę nawet wtedy, gdy lustro zbiornika drastycznie opada. To pokazuje, jak poważnie władze podchodzą do planowania infrastruktury na trudnym, pustynnym terenie. Bez tych inwestycji przetrwanie aglomeracji w obecnym kształcie byłoby praktycznie niemożliwe.

Mistrzostwo w oszczędzaniu i recyklingu

Wielu uważa Las Vegas za symbol marnotrawstwa, ale statystyki pokazują zupełnie drugą stronę medalu. Region recyklingowi poddaje niemal 99 procent wody używanej w budynkach. Woda po kąpieli, praniu czy zmywaniu trafia do oczyszczalni, a stamtąd wraca do jeziora Mead, dając miastu specjalne kredyty wodne.

Zużycie wody na jednego mieszkańca spadło o ponad połowę w porównaniu do początku lat dwutysięcznych. Lokalne przepisy zakazują nawet podlewania tak zwanych ozdobnych trawników, które do niczego nie służą. Pustynna metropolia udowadnia tym samym, że da się zarządzać zasobami z głową, nawet gdy wokół rozciąga się spękana ziemia.

Zostaw odpowiedź